Ferie. Dla części są już przeszłością, niektórych nadal bawią a pozostali z utęsknieniem na nie wyczekują. Tak, czy inaczej, jak do tej pory zima nas nie zawiodła i posypała śniegiem. W górach rzecz niezbędna dla fajnej zabawy.
Na szczęście, dla tych, którzy nie wyjechali, śnieg przysypał też i małe górki, które na pewno znajdziecie w waszych okolicach. U mnie prawie pod oknem znajduje się taka idealna, że odwiedzam ją codziennie. Nie wiem, czy mama się cieszy z przemoczonych spodni ale na razie szlabanu nie ma. Jeśli i Wam to nie grozi to czas zabrać sanki z piwnicy i poszaleć. A może łyżwy? Na łyżwy można wyciągnąć rodziców (na sankach się wstydzą). Myślę, że warto. Choćby po to, aby zobaczyć, jak dorośli zaliczają wywrotkę ;). A gdybyście już byli wykończeni zimowymi przyjemnościami, w tym bardzo ważną walką na śnieżki i robieniem orła w śniegu i mieli przeogromną chęć na wieczór w kinie to tu także ferie nam sprzyjają.
Propozycja dla wszystkich lubiących śpiewać. Nie znam takich, którzy nie lubią. A, że śpiewać każdy może to przecież wiadomo.
Film „Sing” to po prostu historia o spełnianiu marzeń.
Koala Buster Moon marzy o utrzymanie swojego teatru. Aby zachęcić widownię urządza konkurs śpiewania. Czyli coś, co kochamy. Programy, gdzie można pokazać swoje talenty. To dokładnie tak samo, tylko, że zamiast ludzi swoich sił próbują zwierzaki:
Do konkursu stają m.in.: mysz Mike z ogromną wiarą w siebie, nieśmiała słonica Meena, mama wielu świnek – Rosita, zbuntowana jeżozwierzyca Ash i młody gangster goryl Johnny, który gangsterem być nie chce.
Każdy chce wygrać ogromne pieniądze, ale musi pokonać różne przeszkody. Jakie, to zobaczcie sami. Powiem wam tylko, że podobało mi się też to, że oni, co prawda ze sobą rywalizują o nagrodę ale w pewnym momencie zaczynają się lubić i pomagać sobie. Robiąc przy tym dużo bałaganu i śmiesznych rzeczy.
Po wyjściu z kina będziecie nucić piosenki pod nosem. My tak mieliśmy. Gorzej, że rodzicom podobały się różne utwory i trochę fałszowali. Nikt im tego nie powiedział, aby nie psuć im humoru. Bo najważniejsze, że spędziliśmy ten czas razem i w dobrych nastrojach.
Jakby więc was dopadło zimowe zmęczenie to zachęcam.
Fajnie jest pośpiewać.